FORD SCORPIO 

 

  

 

Ford SCORPIO EVO I

Ford Scorpio EVO II

 

Ford Scorpio EVO III

END OF STORY :)

 

Przedstawiamy nasz samochód - zdobywcę:

 

 -VICE MISTRZ POLSKI 2002 w Klasie PROFESJONALISTA 300-600 W 

 -III Miejsca - Pierwszych Otwartych Mistrzostwach Śląska 2000 w Klasie PRO do 300 W 

   -III Miejsca - CAR AUDIO SHOW 2000 w Klasie PRO  300-600 W  

  -II Miejsca - Autosalon 2001 - KATOWICE w klasie PRO 300-600W  

  -I Miejsca - POZNAŃ MALTA 2002 w klasie PRO 300-600 W 

 

 

- oraz jego recenzję, która ukazała się w piśmie AUTOMEDIA 19 Maja 2001 r. (wersja EVO I)

 

 Kiedy po raz pierwszy zobaczyłem tego starego Forda Scorpio to podszedłem do niego z rezerwą. Nie spodziewałem się po nim szczególnych wrażeń. Z tym większą zatem przyjemnością wypada mi się przyznać do tego, że stary niemiecki samochód i zainstalowany w nim całkiem prosty system stał się przyczyną jakże miłego rozczarowania… 

Pozory mylą? 

No i dostało mi się. Zamiast zająć się od razu tym co tygrysy lubią najbardziej wcieliłem się w rzeczoznawcę samochodowego. Starą flagową limuzynę Forda z mieleckimi rejestracjami po raz pierwszy zobaczyłem podczas zeszłorocznej edycji Pierwszych Otwartych Mistrzostw Śląska we Wrocławiu. Wygląd zewnętrzny samochodu dawał mi wyraźnie do zrozumienia, że lata brylowania po bulwarach auto ma już dawno za sobą. Choć samochód był idealnie wyczyszczony nie spodziewałem się wiele; gdy razem z Roberto Scalabrino wsiadałem do Forda by asystować podczas oceny przeżyłem miłe rozczarowanie. Dźwięk nadrobił z nawiązką urokliwy wiek starej limuzyny. Z tym większą zatem przyjemnością i pokorą zasiadłem w tym aucie jeszcze raz…. 

Brzmienie

…zanim jeszcze dobrze je obejrzałem. Od ostatniego odsłuchu minęło już sporo czasu, który właściciel Scorpio skrzętnie wykorzystał. System wydoroślał, wprowadzono trochę poprawek a wszystko po to by czułe uszy sędziowskie miały czym się delektować. Mając w pamięci jakże przyjemną asystę sędziom zabrałem się najpierw do nakarmienia uszu, zostawiając rozrywkę dla oczu na trochę później. Tym samym rozważania na temat wyższości jednej szkoły montażu nad drugą zostawiam na później. Komu spieszno poznać listę sprzętu proponuję zajrzeć do praktycznej tabelki na końcu. Ja wprost uwielbiam miłe niespodzianki, więc zazwyczaj sprzęt oglądam na końcu. 

Nie ma to jak chrapliwy wokal. Niemal zawsze zaczynam odsłuch od dzieła pewnego mało znanego artysty, którego głos dość skutecznie zniewala niejedno wrażliwe damskie ucho. W Fordzie można zatem wprost delektować się prawdziwym popisem talentu McCoy Tyner’a. Mamy zatem do czynienia z prawdziwą charakterystyczną chrypką – precyzyjną, szorstką ale ze wszech miar łagodną. Dominująca razem z nim ekspresyjna gitara jest ciepła, wyważona i niebywale ujmująca. Zasnąć przy niej na pewno się nie da ani tym bardziej znużyć. Niby proste ale jakże trudne w realizacji na co dzień, nieprawdaż? Mamy zatem to co trzeba: wysmakowane szarpnięcia z całą atmosferą wirtuozerii i dźwięk  soczysty, żywy i niczym nie zakłócony. Szybko, sprawnie, żywo – tak jak trzeba. By jednakże nie ulec przelotnemu oczarowaniu czym prędzej skusiłem się na Livingstona Taylora. Oprócz wspaniałej atmosfery ten artysta ma niebywałą zdolność obnażania odstępstw od natury. Przy świetnej ciepłej i szczegółowej gitarze wokal zabrzmiał niezwykle wyważenie i mam tu na myśli niebywały spokój ale nie wstrzemięźliwość. Doskonałą spójność współpracy tweetera ze średnicą słychać również wtedy, gdy na scenie pojawia się przed nami mocny żeński wokal, taki chociażby jak Christy Baron. O jej występie we wnętrzu Forda można w skrócie napisać tak: mocna w wymowie, krystalicznie czysta w treści. Jednakże nie samym wokalem człowiek żyje…. 

W przypadku Scorpio oddaję uniżony pokłon za temperaturę. System swobodnie sprawia, że czuję się rześko wiosenny. Nie jest to zatem nużący żar, dzięki któremu pierwsza lepsza kołysanka sprawi, że natychmiast zaśniemy, ani tym bardziej nie jest to jesienny wieczorowy nastrój czy też zimowy chłód. Niebywale plastyczny dźwięk jest ciepły i świeży jak wiosenne rozkwitanie (to również duża zasługa tweeterów: detalicznych i mocnych gdy tego się wymaga). Doskonale to się odnosi szczególnie do dobrego jazzu nagranego z ogromną starannością. Płyty firmowane przez braci Chesky, którym nieraz zarzucano suche, precyzyjne brzmienie, wybrzmiewają niezwykle dojrzale i ciepło. Jeśli dodać do tego świetną przestrzeń nie sposób oprzeć się pokusie i siedzieć w samochodzie ile się tylko da. Nawet jeśli w odtwarzaczu miarowo kręci się ostatnie dzieło firmowane przez GASCA, jest spokojnie i bardzo wyważona atmosfera jest niczym nie zmącona. No, prawie…. Zabudowany w deskę rozdzielczą flagowy tuner CD Clariona DRX 960Rz z pierwszej serii produkcyjnej, któremu nie sposób odmówić wspaniałego, żywego ale mimo wszystko neutralnego brzmienia miał podłączoną antenę radiową. Z punktu widzenia twórcy schematu podłączeń w instrukcji obsługi tego radioodtwarzacza niby wszystko jest ok. Ale to tylko pozory. Przy doskonałym wyciszonym kwartecie jazzowym mogłem doświadczyć niebywałych wrażeń. Delikatny jak ptasie piórko pogłos nie dawał mi spokoju dopóki nie włączyłem radia, które w tym samym czasie odbierało całkiem przyzwoite techno. Cóż, egzemplarz DRX, który jest własnością Pawła wyróżniał się fenomenalnym łączeniem różnych gatunków muzyki. Na szczęście wystarczy bardziej ekspresyjnie nagrana płyta by o charakterystycznym tle szybko zapomnieć. Tu należy się jednak jeszcze jedna uwaga. W kolejnych autach które miałem okazję posłuchać, w których zainstalowane były inne egzemplarze DRX 960Rz wszystko grało jak należy. 

Doskonały koncert Phila Collinsa sprawił mi wiele radości szczególnie gdy zamknąłem oczy. Fenomenalna przestrzeń jaką stworzył mi system pozwoliła na dobre zapomnieć o nieco rozleniwionej perkusji. Właściciel auta zabezpieczył się na taką ewentualność i zainstalował pod ręką niewielki sterownik basu. Podręczny kontroler jest jednakże skromnym sprawcą ciepłej basowej kołderki. Średni i dolny zakres basu zaczyna bowiem przypominać po bardzo drobiazgowej regulacji cieplutką kołderkę. Bas staje się minimalnie leniwy, ale mimo wszystko wciąż jest niebywale elastyczny zachowując wymaganą precyzyjną twardość kiedy trzeba. Co ciekawe, w miarę rozgrzewania się wzmacniacza subwoofer wydaje się minimalnie rozleniwiać. Jest to jednakże objaw tak słaby, że moje rozważania na temat lenistwa zaczynają przypominać szukanie dziury w całym. Zanim zatem rozdrobnię się na dobre pora przyjrzeć się technice. 

Technika

Niby proste a jednak…. W sumie schemat jak widać nie daje wiele zajęcia grafikom. Jeden solidny sześciokanałowy wzmacniacz 6.420 firmowany przez Audisona to nie byle jaka konstrukcja. Niemieckich dziennikarzy wprawił on w niemalże niekontrolowany zachwyt, gdyż oceny były nadzwyczaj pomyślne. Interesująca konstrukcja jest w stanie wiele z siebie wydać. Przy czterech omach na pierwsze cztery kanały z osobna zapewnia 66 W, a na pozostałe dwa w mostku aż 320W! Subwoofer ma zatem pole do popisu. Z tego między innymi względu do wzmacniacza dodano jeszcze wygodny sterownik basu z którego właściciel na co dzień skrzętnie korzysta. Sześć kanałów nie jest jednak podyktowane jakimkolwiek kompleksem właściciela – by mieć więcej i więcej…. Wprost przeciwnie. Walory 6.420 idealnie pasują do kombinacji, którą umownie zwie się bi-ampingiem. Tweetery pracują zatem oddzielnie i podłączone są jako tzw. tył; wooferom przypadły zaś pierwsze skrzypce, czyli kanały przednie. Standardowa zwrotnica Focala została w pudełku – jej miejsce w samochodzie zajęła własna konstrukcja, która w pełni kontroluje tweetery. Nieco inaczej wygląda natomiast wysterowanie wooferów. Górny zakres pasma jest obcięty pasywnie a dolny aktywnie. Obu rodzajom głośników stworzono godziwe warunki pracy. Średnioniskotonowe pewnie tkwią w panelu wewnątrz drzwi, które usztywniono aż pięcioma warstwami mat. Tweeter tradycyjnie w słupku obciągniętym skórą, choć tu i ówdzie wychodzą już skórzane właściwości – charakterystyczne marszczenie. Żywot auta jest już jednak przesądzony, więc na kolejne poprawki nie ma już co liczyć. Cała para pójdzie w nowy projekt. 

Zastosowane przednie przetworniki pochodzą z najpopularniejszej rodziny Focala: Polykevlar. Lekka i bardzo sztywna membrana o charakterystycznej przekładkowej strukturze występuje wyłącznie w żółtym kolorze, co przywodzi na myśl skojarzenia z oryginalnymi domowymi B&W. Formowaną ciśnieniowo membranę wykonano z prasowanego kewlaru; ta technika umożliwiła konstruktorom Focala uzyskanie niezwykle gładkiej membrany, co odróżnia ją od podobnych stosowanych przez konkurencję. Tweetery jak na Francuzów przystało mają odwrócone membrany (metal). 

Włoski wzmacniacz jest niebywale interesującą konstrukcją. To jeden z niewielu modeli na rynku, który seryjnie wyposażono w zbalansowane wejścia i wyjścia. Dzięki nim możliwe jest zrealizowanie transmisji symetrycznej. Jasne, że potrzebny jest wówczas odpowiedni kabel połączeniowy. W transmisji symetrycznej sygnał jest przesyłany dwoma przewodami centralnymi nie podłączonymi do masy. Masę stanowi ekran; pojawiające się wówczas zakłócenia elektromagnetyczne wprowadzają zmiany w fazie w obydwóch przewodach. Ich eliminacja jest jednakże znacznie łatwiejsza niż w tradycyjnym połączeniu. 

Audison razem z efektownym subwooferem Focala znalazły swe miejsce w bagażniku. Dobrze, że twórca nie wykazał się przesadną skromnością i należycie wyeksponował szczególne walory głośnika – subwoofer został zainstalowany tak jak należy. Możemy zatem do woli podziwiać imponujący układ magnetyczny z ośmioma podwójnymi magnesami przymocowanymi do bardzo solidnego odlewanego kosza. To zresztą cecha charakterystyczna reprezentacyjnych przetworników Focala. Mocowanie skrzyni jak i wzmacniacza nie stanowi powodu do stresu przed oceną instalacji podczas zawodów; tym bardziej podczas naszej oceny….  

Wniosek

Pozory mylą? Jasne, że tak! W starej limuzynie można również stworzyć system, który wciąż może urzekać brzmieniem i wykonaniem. Wprawdzie wiek auta wymusza pewien pryzmat przez który można zupełnie inaczej spojrzeć na dzieło profesjonalistów z Mielca, ale w niczym to nie umniejsza ich zasług. Ford Scorpio urzeka interesującym połączeniem ekspresji z krainą łagodności. I to w tak prostym nieźle wkomponowanym zestawie….

I jeszcze jedno. Kto twierdzi, że profesjonalny montaż i doskonałe brzmienie mogą zapewnić firmy w dwóch, trzech miastach Polski jest po prostu głupcem….

Tomasz Okurowski

Dziękujemy wydawnictwu 
Profi-Press sp. z o.o. za udostępnienie materiałów.

źródło AUTOMEDIA 1/2001

 

Instalację wykonał - PAWEŁ KILIAN - CAR AUDIO SYSTEM